ZREZYGNOWAŁEM Z KADRY

Rozmowa z trenerem Lotnika Goliard Kościelec Gothardem Kokottem

– Jak pan ocenia zakończoną niedawno, pierwszą rundę obecnego sezonu?
– Jestem bardzo zadowolony z postawy drużyny i naszych wyników. Uważam, że to, co piłkarze z Kościelca zrobili w tej rundzie należy uznać za duży sukces.
– Lotnik grał bardzo równo przez całą rundę, ale zdarzyło wam się także kilka porażek.
– To nieuniknione w sporcie. Proszę jednak zwrócić uwagę, że za każdym razem, kiedy przegrywaliśmy, następny mecz zdecydowanie wygrywaliśmy i to z rywalami bardzo silnymi, i bardzo wymagającymi. Tak było po przegranej z Bobrkiem, kiedy w następnej kolejce pokonaliśmy Walkę. I tak też było po porażce z Carbo. W kolejnym meczu, po naprawdę bardzo dobrej grze, wygraliśmy z Czarnymi.
– Jednym z rywali Lotnika był częstochowski Raków, klub szczególnie panu bliski, w którym pracował pan przecież wiele lat. Co pan czuł, gdy piłkarze Lotnika ograli Raków 4:0?
– Z jednej strony zadowolenie, że moja drużyna wygrała pewnie kolejny mecz i zdobyła komplet punktów. Ale w gruncie rzeczy nie byłem specjalnie szczęśliwy, bo to przecież Raków. Jeszcze kilka lat temu prowadziłem ten zespół w I lidze, teraz przyszło mi się z nim spotkać w IV lidze. Było i jest mi przykro, że tak zasłużony klub gra w tak niskiej klasie.
– Wróćmy jeszcze na chwilę do meczu z Carbo. To był pojedynek na szczycie, przegrany jednak. Później Lotnik grał znowu swoje, czyli wygrywał, a Carbo spisywało się średnio. Co prawda nie przegrywało spotkań, ale kilka razy zaledwie zremisowało.
– Nie ma co wracać do tamtego spotkania. Nie będę opowiadał o jakichś nadzwyczajnych okolicznościach. Nigdy nie szukam przyczyn porażki poza boiskiem. Przegraliśmy z Carbo, bo oni akurat tego dnia byli od nas lepsi. To wszystko.
– Bardzo dobra postawa zespołu w pierwszej rundzie, drugie miejsce na zakończenie jesieni, to wszystko prowokuje oczywiste pytanie o to, co może być wiosną. Czy Lotnik będzie walczył o awans do III ligi?
– Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że droga do III ligi jest jeszcze długa i trudna. Nie awansuje bowiem bezpośrednio mistrz IV ligi, ale zwycięzca dwumeczu między zwycięzcami obu grup czwartego frontu.
– Czy to znaczy, że Lotnik nie będzie zainteresowany awansem?
– To pytanie trzeba kierować do władz klubu. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że zrobię wszystko, by jak najlepiej przygotować zespół do rywalizacji w rundzie rewanżowej.
– Czy w przerwie zimowej klub planuje jakieś wzmocnienia drużyny lub choćby uzupełnienie kadry?
– To także pytanie nie do mnie. Mogę powiedzieć, że nasza sytuacja kadrowa nie jest najlepsza. Już teraz odszedł do Myszkowa Kurek, w pierwszych meczach rundy wiosennej pojawią się problemy z kartkami. Kilku naszych piłkarzy ma na koncie po 2-3 żółte kartki i wiadomo, że jest kwestią czasu, gdy złapią następne. I wtedy pojawią się problemy. Na pewno przydałoby się uzupełnienie kadry.
– Ma pan wiele obowiązków na głowie, poza Lotnikiem jest pan przecież trenerem reprezentacji Polski w piłce halowej i szkoleniowcem mistrza naszego kraju na hali, Clearexu Chorzów. Jak panu udaje się godzić tyle spraw?
– Jestem już tylko trenerem Lotnika.
– A reprezentacja i Clearex?
– Zrezygnowałem z tych funkcji.
– Dlaczego?
– To temat na długie opowiadanie. Jeśli chodzi o reprezentację, to mogę powiedzieć tak: nie został przyjęty przygotowany przeze mnie plan przygotowań do najważniejszych występów. Chodziło zresztą o wiele spraw. Uważam, że reprezentanci kraju powinni otrzymywać jakieś premie, związek widział to trochę inaczej. Wpływ na moją decyzję miało też spotkanie z trenerami reprezentacji narodowych w piłce halowej, jakie odbyło się w tym roku w Genk, w Belgii. Opiekun reprezentacji Hiszpanii, która zdobyła mistrzostwo Europy, przedstawił tam konspekt swojej pracy z kadrą. Znalazło się w tym opracowaniu w zasadzie wszystko to, co i ja złożyłem wcześniej w moim konspekcie w PZPN. Okazało się, że podobnie widzieliśmy sprawy szkoleniowe, mieliśmy zbliżone plany pracy z kadrą. Przypominam, że Hiszpanię doprowadziło to do mistrzostwa Europy. U nas nie znalazło to oddźwięku. W tej sytuacji złożyłem rezygnację.
– A dlaczego odszedł pan z Clearexu?
– Mam już swoje lata, codzienne dojazdy na Śląsk, zwłaszcza teraz, zimą, są uciążliwe. Ja mogę powiedzieć, że swoje zrobiłem. Wygraliśmy najważniejsze mecze o awans do elity europejskich drużyn klubowych. Na początku przyszłego roku Clearex będzie walczył, prawdopodobnie w Hiszpanii, z najlepszymi zespołami o klubowy Puchar Europy. To naprawdę duże osiągnięcie. Muszę jeszcze powiedzieć, że w okresie, kiedy pracowałem z Clearexem drużyna nie przegrała żadnego meczu. Odchodzę więc w dobrym momencie. Teraz zajmę się tylko Lotnikiem. Do pracy mam blisko, a to też przecież bardzo ważne.
– Dziękuję za rozmowę.

ANDRZEJ KAWKA

źródło : gazetacz.com.pl